128 MB

Ostatnio, podczas pracy nad projektem semestralnym, zeszliśmy na temat formy przekazania jego plików źródłowych naszemu tutorowi. I tym sposobem przypadkiem okazało się, że jeden z kolegów wciąż ma na stanie pendrive’a o pojemności 128 MB, którego w związku z tym mu nie szkoda. I jakoś tak ta sytuacja stała się dla mnie źródłem refleksji i inspiracją do dzisiejszego wpisu. Bo kurczę… Pamiętam jeszcze doskonale czasy, gdy te 128 MB to całkiem spora pojemność była. Dziś jest to zaledwie maksymalna wielkość pliku, jaką mogę dodać do pojedynczego wpisu na blogu. Stara zdecydowanie nie jestem, a jednak tak wiele zdążyło się w ciągu mojego życia na świecie zmienić…

Wielu ludzi z dużym sentymentem wspomina lata 90.- jednak jako, że w 2000 roku miałam zaledwie 5 lat,  wiele sobie z tego okresu nie przypominam. Doskonale za to pamiętam lata 2000-2010, które niby to były nie tak dawno temu, a jednak pod pewnymi względami to całkiem inna epoka. Co więc się zmieniło oprócz wspomnianej pojemności nośników USB? Myśląc o ubiegłym dziesięcioleciu, do głowy przychodzą mi (kolejność dość przypadkowa):

  • Nokia 5300
  • Odtwarzacz MP3 (choć podobno niektórzy nadal go używają?)
  • Nasza Klasa (i moje potajemne konto, bo “mama nie pozwalała”)
  • Blogi i strony internetowe napisane w czystym HTML’u (kiedyś wspominałam, że moje początki sięgają 2006 roku)
  • Blogowe toplisty
  • Piosenki zespołu Feel puszczane w radiu nonstop (okazuje się, że oni nadal istnieją…)
  • Ostatnie autobusy wysokopodłogowe w Poznaniu (do dziś pamiętam, jak drzwi takiego zatrzasnęły mi się na plecaku i musiałam przejechać jeden przystanek z bagażem powiewającym na zewnątrz)
  • Dziesięciolecie bez napojów Frugo (cóż to była za masowa radość, gdy powróciły na sklepowe półki!)
  • Wejście Polski do Unii Europejskiej (pamiętam bardzo poważne rozmowy w szatni po lekcji wf-u na temat tego, czy nasi rodzice byli “za”, czy “przeciw”)
  • Czasy, gdy spodnie rurki wróciły do mody (do dziś wiem dokładnie, że moje pierwsze były w kolorze “spranym czarnym” kupione w H&M)
  • Popularność subkultury emo (w sumie nawet nie wiem, w którym momencie oni praktycznie zniknęli…)
  • Szał na punkcie “Zmierzchu” i wampirów (byłam jedną z nielicznych znanych mi osób, która nigdy nie przeczytała tej serii, ani nie widziała filmów)
  • Proroctwo końca świata w 2012 roku (i znowu przeżyliśmy…)
  • Solarium jako obowiązkowy punkt programu w dbaniu o własną urodę (ufff, dobrze, że byłam wtedy na to za młoda)
  • Zbieranie karteczek do segragatora (w zasadzie był to schyłek ich epoki, ale kilka wojen o rzadkie egzemplarze miałam jeszcze okazję stoczyć)

A z czym Tobie kojarzą się lata 2000′? Czy też miałeś okazję w nich dorastać, czy może byłeś już wtedy bardzo dorosły i nie czujesz do nich takiego sentymentu? Co w szczególny sposób pamiętasz ze swojego dzieciństwa?