Blogerka niedoskonała

Przeglądając Instagrama, czy czytając wpisy wielu blogerów, można odnieść wrażenie, że inni ludzią prowadzą jakieś idealne życie. Pięknie przygotowany obiad, pięknie uśmiechnięte dziecko, perfekcyjny makijaż. Kiedyś nawet w mojej ulubionej grupie Macieja Wojtasa mieliśmy dyskusję na temat tego, czy zakłamujemy nieco rzeczywistość w sieci. I jakże wielkim zaskoczeniem było dla mnie, jak wiele osób przyznało, że tak owszem i że nie lubi pokazywać tej “brzydkiej” strony swojego życia. I tak sobie pomyślałam (już jakieś dwa miesiące temu, ale realizacja moich pomysłów trochę trwa), że napiszę mały post o swoich “wadach” i “niedoskonałościach”. Wiecie- bo bloger też człowiek i może niewarto tak usilnie próbować udawać, że jest inaczej? Poniższy wpis należy oczywiście potraktować z lekkim przymrużeniem oka…

No dobrze, więc zaczynajmy wyliczankę:

  1. Regularnie przypalam jedzenie. Zwłaszcza, gdy akurat wyjątkowo zależy mi, żeby zrobić na obiad coś fajnego. Ach, ta ironia losu…
  2. Nie umiem zrobić smoky eyes bez uwalenia sobie pół twarzy cieniami. A próba zrobienia kreski eyelinerem często kończy się tak długim poprawianiem, że kończę z zawijasem a’la Amy Winehouse. Szkoda tylko, że do mnie średnio taki pasuje…
  3. Nie mieszkam w ładnym, nowoczesnym mieszkanku, a w akademiku, w którym regularnie zalęgają nam się szczury w toalecie. Wprawdzie nie mam w perspektywie zostać tu szczególnie długo, ale jednak- na Instagrama obrazek to to nie jest…
  4. Mam dwuletnie opóźnienie w swoich studiach. Wielkim orłem informatycznym nie jestem, a nauka materiału na wielu przedmiotach sprawia mi spore problemy.
  5. Bez makijażu moje brwi i rzęsy są praktycznie niewidoczne.
  6. Gdy biegam albo jeżdżę konno, pocę się. I wyglądam niewyjściowo. A pachnę jeszcze gorzej. No kto by pomyślał…
  7. Lubię czekoladę i pizzę bardziej niż pudding chia i sałatkę.
  8. Nieregularnie prowadzę bloga i social media. Ale to już każdy, kto mnie czasem czyta wie… I przyznaję się bez bicia: Nieraz zwyczajnie mi się nie chce usiąść i zabrać za pisanie. Albo z kolei brakuje mi pomysłu na wpis.
  9. Nieraz nie wyrabiam finansowo. W sensie nie, nie bieduję- mam gdzie mieszkać, co jeść, na jakieś przyjemności też wystarczy. Kokosy to jednak nie są, co w połączeniu z moją kiepską umiejętnością gospodarowania tymi środkami sprawia, że nieraz pod koniec miesiąca pilnuję się, żeby przypadkiem nie kupić za drogich bułek. Bywa zwyczajnie ciasno. Wbrew szeroko rozpowszechnionej opinii- kasy z blogowania to nie ma. To znaczy przynajmniej nie w moim przypadku.
  10.  Jestem leniem i nie wstydzę się tego! Nieraz miałabym czas na własny rozwój, na porobienie czegoś fajnego, ale wolę poleżeć na kanapie.

Jak widać- nie taki ten bloger nieludzki. Nasza codzienność nie różni się niczym od tej zwykłego “śmiertelnika”, choć nieraz próbujemy udawać, że jest inaczej. A jakie drobne “grzeszki” i “mankamenty” masz na swoim sumieniu Ty?