Co robię w czasie wolnym? #2- Blogowanie

Po ostatnim ważnym dla mnie i utrzymanym w nieco poważniejszym tonie temacie, znów przyszła pora na coś lżejszego. Czas na drugi post z serii „Co robię w czasie wolnym?”! Jak zapewne zauważyliście, jedną z rzeczy, którymi się zajmuję jest blogowanie 🙂 Nie będę zanudzać Was (choć początkowo miałam taki zamiar) całą historią mojej przygody z pisaniem bloga od 11-go roku życia do dziś. Opowiem za to nieco o tym, ile rzeczywiście godzin w tygodniu poświęcam na wszystkie sprawy związane z prowadzeniem mojej strony i dlaczego aż tyle 🙂

Zakładając bloga w zeszłym roku nie miałam zbyt wielkich planów dotarcia do szerokiej „publiczności”, chciałam po prostu podzielić się historią mojej narkomanii i zaburzeń odżywiania, zrzucić z siebie ten ciężar i przy okazji dać kilka rad innym zmagającym się z tymi problemami. Z czasem jednak, gdy  rozszerzyłam tematykę swoich wpisów, zaczął doskwierać mi fakt, że moje posty nie spotykają się z prawie żadną reakcją. Komentarze zdarzały się raz na ruski rok, a i ogólne statystyki nie należąły do imponujących. Wiecie… Nie, że zależy mi na jakiejś wielkiej popularności, ale gdybym chciała pisać tylko dla siebie, zdecydowałabym się na pamiętnik, nie bloga. Dlatego też wraz z początkiem tego roku postanowiłam wziąć się nieco poważniej za swoją promocję, co już przyniosło całkiem zadowalające dla mnie efekty. Co dokładnie zrobiłam by zwiększyć aktywność na swojej stronie?

1. Regularne pisanie postów
Przestałam pozwalać sobie na kilkutygodniowe okresy bez ani jednego wpisu, czy jakiegokolwiek innego blogowego znaku życia z mojej strony. Obecnie staram się publikować minimum raz w tygodniu, a przy dobrej wenie i 2-3.

2. Grupy tematyczne
Dołączyłam do w sumie kilkunastu grup dla blogerów na Facebooku i Google+. To właśnie tam ma się możliwość zareklamowania siebie wśród ludzi, którzy sami blogi piszą i czytają. Najbardziej cenię sobie te mniejsze fora, gdzie panuje nieco mniejszy spam i większy porządek. Mniej ginie się tam w tłumie, a z czasem zaczyna kojarzyć się większą część członków grupy.

3. Social media
Zaczęłam regularnie prowadzić swój fanpage na Facebooku, poczytałam nieco o algorytmach serwisu, żeby publikować posty docierające do jak największej ilości osób. Niewtajemniczeni zdziwiliby się, ile  z pewnymi rzeczami trzeba sie nakombinować… Oprócz tego założyłam w zeszłym tygodniu profile w Google+ i na Twitterze. Póki co nie mam tam zbyt wielu obserwatorów, ale każdy nowy serwis to szansa na dotarcie do nowej grupy czytelników.Każdy z profili prowadzę też w nieco inny sposób, nie publikuję dokładnie tego samego trzy razy. Jedynie nad swoim Instagramem muszę jeszcze popracować i być może pomyśleć nad oddzieleniem konta prywatnego od konta bloga.

4. Jakość wpisów
W zasadzie to chyba powinien być punkt 1. Zaczęłam zwracać uwagę na jakość swoich wpisów, ich poprawność stylistyczną. Przedtem nie miałam zwyczaju czytać tego, co napisałam raz jeszcze przed wciśnięciem przycisku „Opublikuj”- wszystko robiłam na szybko. Efekt jest taki, że większość moich starych postów naprawdę ciężko się czyta. Krok po kroku staram się je poprawiać, ale jeszcze trochę czasu mi zajmie uporanie się ze wszystkimi z nich. Naprawdę, aż dziw, że w ogóle znalajdowały się osoby, które były w stanie przebrnąć przez moje dawne wypociny…  Bardzo dziękuję wszystkim wytrwałym:)

5. Odwiedzanie i aktywność na innych blogach
Jeśli samemu chce się być czytanym i komentowanym, również należy czytać i komentować. I nie chodzi o spamowanie linkami do siebie gdzie popadnie, ale o szukanie blogów o podobnej tematyce i o konstruktywną dyskusję. To pozwala nawiązać blogowe „przyjaźnie” i w rezultacie przynosi korzyści każdej ze stron.

6. Współprace i projekty
Wszelkie wymiany wpisów gościnnych, jak w przypadku naszej akcji Jej Wysokość Kobieta, czy udział w innych akcjach, jak choćby Temat Tygodnia to szansa na zdobycie nowej grupy odbiorców. Oprócz tego, jest to przede wszystkim świetna zabawa i okazja do poznania innych autorów i ludzi o podobnych zainteresowaniach. Na chwilę obecną jestem na etapie omawiania dwóch kolejnych projektów, o których dowiecie się już wkrótce 🙂

Jak nietrudno się domyślić, ogarnięcie tego wszystkiego zajmuje całkiem sporo czasu. Każdego dnia poświęcam około 2-3 godzin na różne sprawy związane z prowadzeniem bloga. Jeśli więc ktoś myśli o takiej zabawie na poważnie, musi się liczyć z tym, że minimum tych kilkanaście godzin tygodniowo trzeba będzie wygospodarować.