Być body positive- co to właściwie znaczy?

O ruchu body positive słyszał już gdzieś chyba każdy. Zwykle temat ten pojawia się w kontekście modelingu plus size, przez co niesłusznie oskarża się tą filozofię o promowanie otyłości. W dzisiejszym poście nieco o tym, co pojęcie body positive oznacza naprawdę.

Moja historia

Każdy, kto czyta mojego bloga dłużej, niż od wczoraj, zna moją historię związaną z zaburzeniami odżywiania. Nienawiść do własnego ciała była kiedyś u mnie ogromna- a trudno było wygrać walkę z tą chorobą nie umiejąc pogodzić się z faktem, że być może w efekcie przybędzie mi kilka kilogramów. Liczba na wadze i odbicie w lustrze uzależniały moje samopoczucie- dopóki nie byłam „idealna”, nie umiałam być szczęśliwa. Przypadek sprawił jednak, że moja aktywna obecność w sieci zaowocowała trafieniem na blogi i osoby promujące filozofię body positive. Czytając coraz więcej wpisów o tej tematyce, zaczęłam powoli pojmować, że niechęć do własnego ciała nie prowadzi do niczego z wyjątkiem wielkiej frustracji. Postanowiłam więc spróbować zmienić swoje podejście i nauczyć się żyć z nim w zgodzie.

Co z tym promowaniem otyłości?

No dobrze, zapytasz, ale co, jeśli ktoś rzeczywiście cierpi na sporą nadwagę zagrażającą jego zdrowiu? Czy też powinien po prostu zaakceptować siebie i przestać walczyć o zrzucenie nadbagażu? Nie, nie do końca o to w tym wszystkim chodzi. Samoakceptacja nie wyklucza możliwości pracy nad sobą. Zmienia jednak nasze spojrzenie na nas samych i motywy, które nami kierują. Czym innym jest przejście na zdrową dietę z troski o własne zdrowie, a czym innym karanie się ograniczeniami z nienawiści do samego siebie. Trudno bowiem o zdrowy rozsądek, gdy kierują nami tak negatywne emocje. Trudno jest być dobrym dla samego siebie, gdy się siebie nie lubi.

Więc o co w tym wszystkim chodzi?

W ruchu body positive chodzi przede wszystkim o to, żeby nie uzależniać poczucia własnej wartości od swojego wyglądu. Niezależnie, czy mamy niedowagę, nadwagę, jesteśmy bardzo niskiego wzrostu, czy cierpimy na bielactwo. Ważne jest by znać i akceptować ograniczenia swojego ciała, nie winić go za swoje niepowodzenia i nie wymagać rzeczy przekraczających jego możliwości- po prostu traktować je dobrze. Być może to wszystko brzmi strasznie banalnie, być może masz wrażenie, że to kolejne dorabianie do czegoś na siłę filozofii- ale zastanów się sam(a): czy umiesz być dobry dla swojego ciała tak po prostu? Czy umiesz spojrzeć na swoje wystające boczki i uśmiechnąć się z myślą, że masz figurę po mamie? Czy widząc swoją niespełniającą kanonów „idealnego piękna” twarz potrafisz pomyśleć o niej jako o czymś, dzięki czemu jesteś charakterystyczna/y i zapadająca/y w pamięć innym?

Być body positive to po prostu mieć dobre stosunki z własnym ciałem i samym sobą. Czego Tobie z całego serca życzę!