Body shaming wokół nas

Body shaming– zjawisko, które niestety dotyka nas każdego dnia: czy to w internecie, czy w relacjach bezpośrednich. Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie innych przez pryzmat wyglądu ich ciała i rzucanie bezmyślnych komentarzy na ten temat. A te komentarze często potrafią sporo namieszać w życiu ich adresata…

Nie planowałam pisać tego tekstu- miałam kilka innych pomysłów na najbliższy czas. Nakłoniła mnie do tego jednak pewna sytuacja, jaka spotkała mnie na jednej z fejsbukowych grup, do których należę. Pewien „Pan Trener” komentował wygląd hostess z targów fitness na zdjęciu, które sam opublikował. Że „kliniczny przypadek chudości” (dziewczyny były szczupłe, ale serio na pewno nie wychudzone- ale to tak swoją drogą), że „jeszcze lordoza do tego”. Na mój komentarz, że takie nabijanie się z czyjegoś wyglądu nie jest fajne, stwierdził, że to tylko „obiektywne stwierdzenia, a poza tym to targi fitness, więc można oceniać sylwetki ile się chce”. I nawet o ile jestem w stanie zgodzić się z tym, że ze względu na tematykę wydarzenia pewne typy figury wśród hostess pasowałyby lepiej, niż inne, to na pewno nie był to odpowiedni sposób na wyrażenie takiej opinii.

Jeśli obserwujesz mnie i moją działalność w internecie już od jakiegoś czasu, wiesz, że przez lata miałam problem z zaburzeniami odżywiania i samoakceptacją. Moje kompleksy nie wzięły się znikąd, a właśnie z takich „obiektywnych stwierdzeń”. Do dziś pamiętam wiele z nich: „Ona jest taka grubaska”, „Z krzywymi zębami pracy nie znajdziesz”, „My wpuszczamy tu laski, a nie takie coś”, czy w późniejszym okresie- „Jesteś obrzydliwie chuda”. Było tego jeszcze wiele, wiele więcej… Komentowali rówieśnicy, bliscy, obce sprzedawczynie na osiedlowym ryneczku. Z jakiegoś powodu każdy czuł się uprawniony do tego, żeby powiedzieć coś „miłego” na temat mojego wyglądu. A ja z każdym dniem coraz bardziej czułam, że dopóki nie pozbędę się moich zewnętrznych „wad”, nigdy nie zyskam akceptacji innych.

zaburzenia odżywiania
Ja w 2011 roku- okres początków moich problemów z jedzeniem

Ja wiem, mój przykład jest przypadkiem bardzo ekstremalnym. Ale wiesz co? Ja znam innych dziewczyn takich, jak ja znam osobiście kilka. A ogólnie zaburzenia odżywiania dotyczą podobno ok. 5% kobiet w Polsce. Jest nas więc całkiem sporo. I nie, nie uważam, że jeśli ktoś jest wrażliwy to jest to jego problem. Bo czy jest to jakiekolwiek usprawiedliwienie dla chamskiego zachowania, jakim jest body shaming? Nie będę nikogo przepraszać za to, że jest mi przykro, gdy ktoś mnie obraża. No nie…

W zeszłym tygodniu napisałam już nieco krótszy wpis na ten temat na Facebooku. Generalnie spotkałam się z bardzo pozytywnym odzewem. Pojawiły się jednak też głosy, że czasem jednak można skomentować wygląd bliskiej Tobie osoby z troski o jej dobro. Tak, tu się zgodzę- jeśli ktoś dla Ciebie ważny nagle schudł 15 kg, albo wiecznie chodzi z podkrążonymi oczami, nic dziwnego, że nie jest Ci to obojętne. W tym miejscu chciałabym zaznaczyć jednak dwie rzeczy. Po pierwsze: Zastanów się, jakie relacje łączą Cię z tą osobą i czy poruszenie tego tematu będzie na miejscu. Po drugie: Jeśli chcesz się odnieść do czyjegoś wyglądu, zrób to w odpowiedniej formie. I tu postanowiłam przyjść Ci z pomocą i kilkoma przykładami.

Źle:

„Zrobiłaś się obrzydliwie chuda!”

Dobrze:

„Zauważyłam, że ostatnio sporo schudłaś. Czy wszystko u Ciebie w porządku?”

Źle:

„Umalowałaś się jak idiotka!”

Dobrze:

„Moim zdaniem lepiej Ci w delikatniejszym makijażu.”

Źle:

„Zacznij coś robić z tym swoim trądzikiem.”

Dobrze:

„Wiem, że masz problemy z cerą- polecić Ci dobrego dermatologa/dobry krem na trądzik?”

Myślę, że można nawet pójść o krok dalej i w pewnych sytuacjach, jak ta w przypadku targów fitness, odnieść się do wyglądu osób nam obcych. Ale znowu w odpowiedniej formie…

Źle:

„Te hostessy to kliniczny przypadek chudości.”

Dobrze:

„Skoro to targi fitness, fajnie by było, gdyby do obsługi wybrano dziewczyny o bardziej sportowym typie sylwetki.”

Źle:

„Ta modelka wygląda jakby się urwała z obozu koncentracyjnego”

Dobrze:

„Niedobrze, że wciąż promowane są ekstremalnie szczupłe modelki. Dla większości kobiet taka figura nie jest możliwa do osiągnięcia w zdrowy sposób.”

Lub:

„Przydałaby się większa różnorodność typów sylwetek w świecie mody.”

I na koniec moich rad pokuszę się o sformułowałowanie jednej ogólnej zasady odnośnie komentarzy na temat wyglądu innych: Zanim coś powiesz, zastanów się, czy chciałbyś, żeby ktoś powiedział coś takiego w stosunku do bliskiej Tobie osoby. Jeśli nie, Ty też sobie odpuść.

Dobijając pomału do końca tego długiego, jak na moje standardy wpisu, mam do Ciebie jeszcze jeden apel. Tęp body shaming, gdy tylko na niego natrafisz. Nie przechodź obojętnie obok złośliwych komentarzy na temat wyglądu innych. Tak, być może mam zdaniem niektórych kij w d*pie, ale wolę być uznawana za drętwą, niż pozwalać na krzywdzenie innych.
Może i w przypadku ekstremalnych prostaków, traktujących hejting jako hobby, nic to nie zmieni, ale czasem jednak damy komuś do myślenia. „Panu Trenerowi” odpowiedziałam, że mi i wielu innym osobom takie jego „obiektywne stwierdzenia” wpędziły w kompleksy i problemy ze zdrowiem na lata. Więcej mi już nie odpowiedział. Nie wiem, czy zrozumiał swój błąd, na aż taki sukces nie liczę. Ale może następnym razem pohamuje się przed napisaniem podobnego tekstu, choćby po to, żeby nie musieć się użerać z takimi, jak ja. Efekt ostatecznie i tak jakiś jest.

Body shaming i jego skala są czymś, co wciąż mocno mnie boli. Dlatego mimo, że nie napisałam dziś nic odkrywczego, chyba wciąż potrzebne są ludziom takie wywody pełne rzeczy oczywistych.