10 pytań do roślinożercy

Około miesiąca temu przeszłam na wegetarianizm. Sama nie uważam się jeszcze za eksperta do spraw diety roślinnej, dlatego postanowiłam poprosić kilku innych wegetarian i wegan o odpowiedzenie na kilka pytań dotyczących ich stylu życia. Zapraszam wieć do wywiadu- dzisiejszy wpis może i nieco dłuższy, ale myślę, że bardzo ciekawy!

Ja: Opowiedz kilka słów o sobie- Ile masz lat, czym się zajmujesz, itp.?

Monika: Nazywam się Monika i mam 16 lat. Od września mieszkam w Warszawie, chodzę do liceum, dokładnie to do klasy biologiczno-chemicznej dwujęzycznej z rozszerzoną matematyką. W przyszłości chciałabym być psychiatrą, a jeśli mi nie wyjdzie, to psychologiem, fotografem lub cukiernikiem (tak, wiem, duża rozbieżność haha). Moje zainteresowania to taniec (głównie jazz, nowoczesny, balet), gimnastyka artystyczna, fotografia i podróże. Uwielbiam też gotować i piec.

Dorota: Mam na imię Dorota i mam 39 lat. Mam prawie 18 letniego syna i psa Arbuza. Od 20 lat pracuje w gastro.

Anna:  Mam 40lat, zawodowo zajmuje się projektowaniem i zakładaniem ogrodów. Zaś amatorsko szkoleniem psów.  Jestem aktywną osobą, ale ruch mam w praca i przy realizacji pasja, nie ćwiczę na siłowni czy np. biegam. Wyksztalcenie wyższe, ciągle uzupełniane. Własna firma. Dzieci brak, mąż już były, za to pies i dwa koty.

Małgorzata: Nazywam się Małgorzata Połomska, mam 24 lata… Jeszcze przez chwilę 😀 Pracuję w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej na stanowisku pracownik socjalny. Oprócz tego jestem najszczęśliwsza na świecie ciocią małego Jasia.

Ja: Jaki rodzaj diety roślinnej stosujesz? Wegetarianizm? Weganizm? Jakieś szczególne ich odmiany? Jak długo jesteś już na takiej diecie? Co spowodowało u Ciebie podjęcie takiej decyzji?

Monika: Od 2-3 lat jestem na diecie wegetariańskiej, chociaż ostatnio jadam tylko po wegańsku. Od zawsze kochałam zwierzęta, a gdy zaczęłam bardziej interesować się zdrowym odżywianiem i tym, skąd pochodzą np. produkty odzwierzęce oraz mięso, postanowiłam je ograniczyć. Odbywało się to stopniowo, aż doszłam do weganizmu. Podsumowując, przy wyborze mojego aktualnego sposobu odżywiania, kierowałam się głównie kwestiami etycznymi.

Dorota: Przez wiele lat byłam wegetarianką, potem zaczęłam jeść mięso by znowu przestać za kilka lat. Od roku jestem weganką. Nigdy nie myślałam, że dam radę, bo za bardzo byłam przywiązana do nabiału. Kochałam sery, mleko, jogurty. Do przejścia na ‚dietę’ wegańską namówiła mnie koleżanka. Absolutnie nie planowałam zostać na niej na stałe. Chciałam jedynie zrobić sobie takie oczyszczanie organizmu. Postanowiłam wytrwać miesiąc i tyle- choć liczyłam się z tym, że po tygodniu odpuszczę. Ten miesiąc trwa już ponad rok i nie wyobrażam sobie powrotu do starych przyzwyczajeń.

Anna:  W styczniu minie 25lat jak jestem wegetarianką. Skąd decyzja? W wieku 15lat widziałam rzeźnie od środka. Z koniem w roli głównego bohatera.  Po tym parę miesięcy doksztalcalam się na temat mięsa i jego spożywania. Kolejne parę stopniowo wycofywalam produkty mięsne z diety.

Małgorzata:  Jestem na diecie wegetariańskiej, ale odrzuciłam też jajka. Myślę, że to kwestia czasu kiedy przejdę na weganizm. Nie jem mięsa już…12 lat. Co zabawne, jako dzieciak oglądałam swoją ulubioną bajkę „Aparatka” i tam główna bohaterka miała praktyki w rzeźni, po czym przeszła na wegetarianizm. Podziałało to na mnie w takim stopniu, że zrobiłam to samo. Nigdy nie lubiłam mięsa jakoś specjalnie, więc nie była to dla mnie trudna decyzja.

Ja: Czy na początku trudno było Ci się przyzwyczaić do nowego sposobu odżywiania? Czy uważasz, że dieta roślinna jest droga i niełatwa do ogarnięcia?

Monika: Nie, ponieważ stopniowo „odzwyczajałam się” od tradycyjnej diety. Uważam, że weganizm i wegetarianizm to styl życia, więc na początku wymaga nieco trudu aby się w niego wdroczyć, ale później jest tylko łatwiej. 🙂 Jeśli naprawdę nam zależy i mamy trochę czasu oraz kreatywności, możemy wyczarować naprawdę wspaniałe roślinne potrawy za grosze. Jednakże typowo weganskie i wegetariańskie produkty w sklepach są dość drogie, więc koszt naszej diety jest raczej naszym wyborem.

Dorota: Początkowo miałam trudności z wymyślaniem urozmaiconych dań (wystartowałam w listopadzie, więc miałam mało warzyw do wyboru), ale szybko się przyzwyczaiłam i przestawiłam. Finansowo niestety nie jest za wesoło. Oczywiście wiele rzeczy jest tanich i dobrych, ale bardzo dużo produktów kosztuje o wiele więcej niż powinno (lub niż bym chciała). Tu na bank wiele osób się oburzy i będzie twierdzić, że to nieprawda- jednak będę obstawała przy swoim. Dieta wegańska tania nie jest, ale dramatu nie ma. Trzeba też się często nakombinować by znaleźć odpowiednie produkty (dot to zarówno sklepów jak i knajp), ale z tym jest coraz lepiej.

Anna: Nigdy nie miałam z tym problemu. Nie lubiłam mięsa i wędlin od dziecka. Zresztą jak pisałam wyżej-stopniowo wychodziłam w tą dietę. Pod okiem lekarza. Czy dieta jest droga?  Teraz nie. Ale jak zaczynałam, był problem ze zdobyciem wielu produktów. Szczególnie w małym mieście z jakiego pochodzę.

Małgorzata: Początki były trudne bo byłam dzieckiem, ale wtedy nie byłam też świadoma co mogę jeść. Zastępowałam mięso jajkami smażonymi najczęściej. Myślę, że te 12 lat temu wegetarianizm był rzeczą tak słabo znana, że nie jest mi głupio za moje błędne początki. Dieta roślinna jest najłatwiejszym sposobem odżywiania jaki znam, już teraz. Coraz częściej można dostać wegetariańskie dania w restauracjach. Największy problem mam z tym w miejscowościach turystycznych.

Ja: Zauważyłaś jakiś wpływ diety roślinnej na swoje zdrowie? Jakieś różnice w samopoczuciu i wynikach badań?

Monika: Czuję się o wiele lżej i lepiej. Niestety na początku nie brałam witaminy B12 i nie miałam dobrze zbilansowanej diety, wiec niestety nabawiłam się anemii, ale teraz, gdy o siebie zadbałam, wyniki ciagle się poprawiają.  Nie mam też żadnych problemów z koncentracją.

Dorota: Zwracam o wiele większą uwagę na to co jem- co przekłada się na moje zdrowie i samopoczucie. Z takiego obrotu sprawy nie do końca zadowolony jest mój pies- bo mało dostaje pod stołem (ale na bank jemu też wyjdzie mu to na zdrowie).

Anna: Nie choruję na anginy, grypy itp. Co najwyżej 1-2 dniowe przeziębienie. Po paru latach diety ustały całkowicie symptomy poważnej choroby czyli policystycznych jajników. Bez leczenia. Wyglądam… 10lat młodziej. Badam się regularnie, zawsze wszystko idealnie.

Małgorzata: Mam wrażenie, że jestem lżejsza. Tutaj nie chodzi o wagę, ale raczej lekkość żołądka. Cierpię na refluks przełykowo żołądkowy i zwyczajnie mięso ciążyło mi na żołądku. Podobnie miałam po zjedzeniu jajek dlatego także je odrzuciłam. Mój lekarz na mnie krzyczy, że powinnam jeść mięso, ale się go nie boję. Nie udowodnił mi naukowo, że powinnam jeść mięso, więc będę robiła to, czego ja chcę.

Ja: Czy robisz dla dobra zwierząt coś oprócz swojej diety? Na przykład używasz wyłącznie wegańskich kosmetyków, wspierasz schroniska, itp.?

Monika: Staram się używać wegańskich i nietestowanych kosmetykow, środków czystości itp. oraz wspierać rożne akcje na rzecz zwierząt.

Dorota: Staram się używać wegańskich kosmetyków i środków czystości, ale nie trzymam się tego ślepo ze względów finansowych- nie stać mnie na to.

Anna: Z racji swojej pasji, od lat jestem osobą wspierającą ludzi adoptujących zwierzęta ze schronisk. Daję im opiekę i pomoc w regulowaniu niepożądanych zachowań w nowym domu psów i kotów.  Nie noszę skór, nie używam kosmetyków testowanych na zwierzętach. Nie jadam produktów firm nie dbających o środowisko. Staram się jeść sezonowe i polskie produkty, gdyż omijamy tu transport  z drugiego końca świata oraz przechowywanie.

Małgorzata: Szczerze? Nie zwracam uwagi na wegańskość moich kosmetyków. Lubię akurat produkty np.Alterry więc ich używam. Nie ukrywam, że za mały ze mnie żuczek, żeby móc pozwolić sobie na wybrzydzanie. Ale pomagam zwierzakom ile mogę, staram się szukać domów dla bezdomnych psiaków i uświadamiać moich podopiecznych jak ważne jest dbanie o zwierzęta.

Ja: Jaki jest Twój stosunek do wegan i wegetarian „wojujących” prowadzących żywe wojny z osobami jedzącymi mięso?

Monika: Uważam, że to ich sprawa, co robią. Jeśli chcą robić z siebie pośmiewisko – niech robią. Szkoda tylko, ze wpływają na tworzenie sie stereotypów o weganach i wegetarianach.

Dorota: Nie wojuję z osobami jedzącymi mięso- mój syn je prawie tylko mięso- mogę rozmawiać, tłumaczyć, ale niech każdy podejmuje swoje decyzje. Wymuszanie na innych czegokolwiek jest straszne i niezgodne z moimi poglądami. Może mi się coś nie podobać i mogę o tym mówić, ale nikogo na siłę nie będę zmieniać. Byłoby idealnie gdyby każdy żył tak, by nie krzywdzić innych, ale nie ma idealnych rozwiązań.

Anna: Jestem na nie. Przewodnie hasło wegetarianizmu, jakie sobie wpoilam za młodu to “żyj i pozwól żyć innym”. Nie lubię jak ktoś zagląda mi w talerz i rzuca niemiłe komentarze o jedzeniu trawy itp.- sama też nie zaglądam innym. Świetnie gotuję i nie mam problemów w przygotowaniu mięsnych posiłków tak rodzinie, jak i zwierzętom.

Małgorzata: Nie chcę powiedzieć, że nastawiam się negatywnie, ale troszkę tak jest…Rozumiem wojowanie z ludźmi traktującymi zwierzęta w sposób karygodny… Ale nie można wojować z kimś bo je mięso. Ma prawo jeść co chce, tak samo jak my. Hipokryzją jest mówienie komuś co ma robić i walczenie o wolność dla siebie. Jeśli będę miała taką okazję stanę na równi z walczącymi o prawa zwierząt zabijanych dla „widzimisię” ludzi, ale wszystko trzeba robić w miarę rozsądku.

Ja: Jaki jest stosunek osób mięsożernych do Ciebie? Jak zareagowała Twoja rodzina na Twoją decyzję o przejściu na weganizm/wegetarianizm?

Monika: Nie są zbyt dobrze do tego nastawieni, ale przyzwyczaili się. Rodzice cały czas boją się że będę miała z tego powodu problemy zdrowotne, jednak w pełni rozumiem to, ze się martwią.

Anna: Mama zaciągnąła mnie do lekarza, aby ten wybił mi ten pomysł z głowy. Na szczęście trafiłam na otwarty umysł, który nakazał mi bardzo częste badania, ale nie zabronił diety. To z nim uzgodnilam stopniowe przechodzenie na wege. Kolejnym pomysłem mamy aby mnie zniechęcić było to, iż przestała mi gotować. Znaczy zaczęła gotować głównie potrawy mięsne. Efektem jest moja pasja do garów. Po jakimś czasie rodzinka zaczęła mi podjadać potrawy, wiele z nich na stałe zastąpiło mięsne odpowiedniki.

Małgorzata: Już chyba nie pamiętam, jak zareagowała moja najbliższa rodzina, ale teraz jest cudownie.  Mama robi dla mnie wege cuda, tata zjada moje wynalazki i nie narzeka. Na święta robię tradycyjne potrawy, ale w fomie bez mięsa i też są zachwyceni. Gorzej jest z dalszą rodziną bo często spotykam się z „ojej, zapomniałam ,że nie jesz mięsa, wyjmij sobie kurczaka z sałatki”. Ale ja nie robię nigdy z tego problemów, nie chcę robić szumu przy mojej osobie. Zdarza mi się też, że ludzie pouczają mnie jak zapewne brak mięsa w diecie mnie zabija, ale wpuszczam to jednym uchem by drugim wypuścić.

Ja: Skąd czerpiesz informacje na temat diety roślinnej i ochrony zwierząt?

Monika: Najczęściej z internetu.

Dorota: Moją wiedzę poszerzam poprzez rozmowy, czytanie blogów lub innych publikacji, oglądanie tematycznych filmów/programów.

Anna: W tej chwili? Nie czytam już za wiele o diecie. Jestem tyle lat na niej, że mój organizm sam daje mi znać czego mi potrzeba.  Ochrona zwierząt? Bardzo obszerny temat… Jeśli chodzi o kosmetyki testowane i firmy dające o swodowisko, co jakiś czas sprawdzam zmiany w tym temacie w internecie. A resztę aspektów ochrony zwierząt zostawmy na długą pogadankę.

Małgorzata: Bardzo dużo czytam na ten temat, ale głównie na blogach ludzi mądrzejszych w tym temacie niż ja. Może przechodzę na łatwiznę, ale dowiadywanie się nowinek z social media pozwala mi być na bieżąco z każda informacją.

Ja: Czy zdarza Ci się zrobić odstępstwa od Twojej diety? Na przykład na święta?

Monika: Świadomie raczej tego nie robię, jednak nie sprawdzam obsesyjnie składów np. pieczywa ani pochodzenia witamin w produktach spożywczych.

Dorota: Absolutnie nie robię żadnych ‚odstępstw’ od diety wegańskiej. Jednak gdyby tak się stało, że nieświadomie zjadłabym coś niewegańskiego to świat się nie zawali- na drugi raz będę wiedzieć czego nie spożywać.

Anna: A co to za wegetarianin czy veganin, który robi sobie urlop od diety? Zresztą po tylu latach nawet nie chce myśleć, co by było z moim przewodem pokarmowym po takim „urlopie”.

Małgorzata: Czasami zastanawiam się, co bym zrobiła jakby ktoś mnie zmuszał, groził, że muszę zjeść mięso bo zrobi mi krzywdę. I myślę sobie, że chyba bym nie zjadła. Może to skrajny przypadek, ale chciałam go przywołać żeby podkreślić… Nie, nigdy nie robię wyjątków. Mogę jeść suchy chleb, albo siedzieć głodna. Ale nie zjem mięsa.

Ja:  Czy chcesz dodać coś od siebie?

Anna: Dziękuję za możliwość wypowiedzi.

Małgorzata: Nie wiem czy jestem dobrym przykładem, zapewne tez wywiad ze mną nie jest ciekawy. Ale chciałam pokazać, że nie trzeb być radykalnym, można życ swoim życiem i ratować zwierzaki.

Ja: Małgosiu, wywiad z Tobą i pozostałymi dziewczynami jak najbardziej był ciekawy- jestem pewna, że również dla moich czytelników! Dziękuję Wam wszystkim za r0zmowę i poświęcony czas.

A Ty jakie pytania zadałbyś osobie na diecie roślinnej? Co sądzisz o wegetarianiźmie i weganiźmie? Zapraszam do komentowania!