Dorosłość i jej oznaki

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy czekali na nieco mniej poważny wpis na moim blogu- ten będzie właśnie jednym z tych pisanych z przymrużeniem oka. Otóż ostatnio odkryłam, że dopadła mnie ciężka choroba o nazwie dorosłość. Skąd takie wnioski? Poniżej kilka jej „objawów”…

1. Sklepy z artykułami gospodarstwa domowego

Jako dziecko powiedziałam mojej mamie, że jeśli kiedykolwiek zaczną budzić one moje zainteresowanie, ma mnie natychmiast odstrzelić. Cóż… Mam nadzieję, że nie potraktowała mojego życzenia na poważnie, ten moment bowiem naprawdę nadszedł. Potrafię spędzić  kilkadziesiąt minut na oglądaniu garnków, naczyń i innych „sprytnych ściereczek”…

2. Niepokojąco często zgadzam się z własnymi rodzicami

Ten fakt przeraża nieco nawet ich samych. Ostatnio stwierdzili, że może to już czas umierać, skoro dzieją się takie niepokojące rzeczy…

3. Brak chęci na imprezy

Spotkać się ze znajomymi w małym gronie jak najbardziej mogę. I tu nie przesadzałabym z częstotliwością, ale raz na jakiś czas fajnie posiedzieć i pogadać. Natomiast na wielkie imprezy i libacje absolutnie nie mam już ochoty. Wolę posiedzieć ze swoim chłopakiem pod kocykiem przed telewizorem.

4. Denerwują mnie nastolatki

Nie wszystkie oczywiście, ale spora ich część. Wiem, wcale nie tak dawno temu sama chodziłam do liceum i byłam jedną z nich. Obecnie nie potrafię zrozumieć pewnych swoich zachowań sprzed kilku lat i często po prostu nie umiem znaleźć wspólnego języka z osobami młodszymi ode mnie o tych kilka lat.

5. Wolę się ubrać praktycznie, niż ładnie

Nie mówię, że zupełnie przestałam o siebie dbać, ale naprawdę nie mam pojęcia, co sobie myślałam kilka lat temu ubierając codziennie szpilki i rajstopki. Przecież to okropnie niewygodne! I jeszcze zimno do wieje po gaciach…

6. Domowy budżet

Nie, żeby mi na chleb nie wystarczało i żebym musiała martwić się o każdego wydanego centa, ale po prostu zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to, czy moje zachcianki rzeczywiście są mi niezbędne do szczęścia. Staram się planować wszystkie ważniejsze wydatki na początku miesiąca i na ile to możliwe, kontrolować swój budżet. Nauczyłam się nie ulegać impulsom w kwestii zakupów.

7. Tęsknię za szkołą

Wspominam „dawne czasy” z sentymentem i doceniam wiedzę zdobytą nawet na tych niezbyt lubianych przeze mnie przedmiotach.

8. Sama umawiam wizyty u lekarza

Na koniec dobry klasyk. Tu chyba komentarz jest zbędny…


Czy zauważyłeś u siebie któryś z tych „obajawów”? A może sam dodałbyś coś do tej listy? Koniecznie daj znać!