Dwujęzyczność

Być może zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest, gdy już kilka lat mieszkasz w obcym kraju i na codzień posługujesz się obcym językiem. Czy zaczynasz z czasem myśleć właśnie w tym języku? O tym właśnie dzisiejszy post.

W Niemczech jestem już prawie 2,5 roku, mój chłopak jest Niemcem i właściwie po polsku rozmawiam 1-2 razy w tygodniu przez telefon z rodzicami. Oczywiście, jako, że zdecydowaną większość życia spędziłam jednak w swoim ojczystym kraju, polski jest dla mnie językiem o wiele bardziej naturalnym. Nie zmienia to jednak faktu, że od pewnego czasu zauważyłam, że często w moich myślach oba używane przeze mnie języki się mieszają i tak naprawdę dzieje się to podświadomie. Łapię się na tym tylko raz na jakiś czas, gdy akurat przypadkiem zwrócę na to uwagę. Często na przykład zaczynam w myślach jakieś zdanie po polsku, a kończę je po niemiecku. Albo przypominając sobie jakieś słowa mojego chłopaka „wypowiadam” je po polsku, a te, które usłyszałam od mamy- po niemiecku. Tak naprawdę przełączam się w sposób całkowicie nieświadomy i nieustanny.

Pamiętam, że na początku miałam drobne problemy z szybką komunikacją w języku niemieckim, bo przez pierwsze miesiące wszystko musiałam sobie w głowie przekładać na polski,potem ułożyć po polsku odpowiedź i przetłumaczyć ją na niemiecki. Teraz już tego problemu nie mam, bo mój mózg zaczął pracować równie sprawnie w obu językach. Uważam, że jest to bardzo ciekawe i w sumie wręcz, jakby się nad tym zastanowić, w jakiś sposób niesamowite… Zresztą nieraz już usłyszałam od osób jednojęzycznych, że chcieliby się na chwilę znaleźć w mojej głowie, żeby zobaczyć, jak to jest…

Oczywiście takie myślenie dwujęzyczne miewa też swoje negatywne strony. Na przykład problemy ze składnią, która w obu używnych przeze mnie językach jest kompletnie inna. I tak często zdarza mi się mówić przez pierwszy dzień wizyty w Polsce dość koślawo, bo muszę przestawić się na inny tryb- w mojej głowie w końcu, nawet, gdy akurat myślę po polsku, składnia nie ma aż tak dużego znaczenia, ale w mowie już owszem. To nie jest tak, że „dopiero dwa lata mieszka zagranicą, a już własnego języka zapomniała”- nie, nie w tym rzecz. Ale po prostu zdania po polsku i niemiecku konstruuje się całkiem inaczej i zmieniając język mimo wszystko zostają w nas pewne przyzwyczajenia, które w tym drugim nie zawsze brzmią dobrze.

Na dzisiaj to tyle- ot, taki luźny temat, który jednak wydawał mi się na tyle interesujący, że postanowiłam go poruszyć 🙂

Źródło obrazka:
http://www.naszaszkola.org.pl/materialy/info/huge/136.jpg