Po co studiujemy?

W Polsce mamy wyjątkowo wysoki odsetek ludzi studiujących, zdecydowanie wyższy niż na Zachodzie (a i tak wielu Niemców uważa, że i tutaj jest zbyt dużo studentów, a za mało fachowców w dziedzinach nieakademickich). Wiele z tych osób decyduje się na studia niekoniecznie z własnych pasji i przekonań. Jakie są więc powody, które nimi kierują?

  1. Presja ze strony rodziców.Często to rodzice wywierają presję na swoim dziecku i wykorzystują je do zrealizowania własnych ambicji. A ponieważ osobie bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego ciężko znaleźć na tyle pewną i dobrze płatną pracę by od razu się od rodziców uniezależnić, nierzadko zostają tu użyte argumenty finansowe. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy usłyszałam w życiu, że dopóki nie utrzymuję się w 100% samodzielnie, jestem co najwyżej pełnoletnia, ale nie dorosła i nie jestem równorzędnym partnerem. Tu wyjazd do Niemiec okazał się dla mnie ogromną szansą- bo znalezienie pracy przy znajomości języka to żaden problem, a i tutejsza płaca minimalna jest stawką bardzo przyzwoitą.
  2. Brak alternatyw.Dla osoby po liceum ogólnokształcącym nie ma też zbytnio innej rozsądnej alternatywy, niż pójście na studia. A przynajmniej żadnej zapewniającej pewną, dobrze płatną pracę. W Niemczech sytuacja wygląda nieco inaczej. Istnieje tu coś, co nazywa się Ausbildung- takie jakby szkoły policealne opłacane przez firmy. Oznacza to, że ubiegasz się o stanowisko w firmie, a ona płaci  za twoje wykształcenie. Ty dostajesz co miesiąc kilkaset euro, a firma ma szansę w ciągu trzech lat zdobyć wykwalifikowanego pracownika.
  3. Brak pomysłu na siebie. Wiele osób nie ma tak naprawdę pomysłu, co chce robić w życiu. Wtedy decyduje się na jakiś kierunek studiów, który „zawsze się przyda”- jak ekonomia, czy lingwistyka (żeby nie było, nie mam nic do studentów tych kierunków i na pewno jest tam też wielu ludzi z pasją do tych dziedzin). Zawsze to kilka lat więcej na decyzję i zniżek na komunikację miejską.
  4. Kolekcjonowanie papierków. Sporo ludzi zwyczajnie „kolejcjonuje” dyplomy do CV, żeby mieć jak najlepiej wyglądający życiorys. To z jednej strony zrozumiałe, z drugiej dla takich osób często ważniejsze jest samo ukończenie studiów i zdobycie upragnionego papierka, niż to, czego się przez tych kilka lat uczą. Na ten typ zawsze mocno skarżyła się moja mama, która jest wykładowcą uniwersyteckim. Nieraz narzekała na kombinowanie z przepisywaniem przedmiotów z innych uczelni (z innym programem mimo tej samej nazwy) i kwestionowanie wyników egzaminów przy i tak już zamkniętych testach, żeby tylko jak najmniej się namęczyć i po jak najszybciej wszystko zaliczyć. Nie do końca jestem w stanie zrozumieć to podejście do sprawy- mi się już nieraz zdarzyło bezproblemowo zdać egzamin, ale mieć wrażenie, że tak naprawdę wciąż niewiele w danej dziedzinie umiem. A przecież kiedyś w życiu zawodowym te braki wyjdą!

To już wszystko z mojej strony. Czy znacie jeszcze jakieś powody, dla których ludzie decydują się na studia i które nie mają związku z ich zainteresowaniami? A może sami jesteście jednym z wymienionych przypadków?