LUDZIE I ICH PRACA: #6 Coach- Wywiad z Magdaleną Palmowską

Po kilkunastodniowej przerwie, czas na kolejny wywiad. Dziś moja rozmówczyni, Magdalena Palmowska przedstawi Wam zawód, o którym w ostatnich latach jest głośno, choć niestety niekoniecznie w pozytywnym kontekście. Myślę więc, że tym bardziej interesujący będzie dla Ciebie ten wpis i spojrzenie na niego od drugiej, praktycznej strony.

Ja: Na początek pytanie standardowe- opowiedz nieco o sobie, przedstaw się moim czytelnikom.

Magdalena Palmowska (MP): Nazywam się Magdalena Palmowska. Od pół roku prowadzę przestrzeń blogową coachingserca.pl, prowadzę własną działalność gospodarczą, w której zajmuję się głównie coachigiem. Jestem początkującym coachem, szkoliłam się przede wszystkim w ramach ICF (International Coach Federation), jestem w trakcie akredytacji. Pracuję przede wszystkim z osobami, którym brakuje poczucia spójności w życiu, szukają swojego miejsca, chcą zacząć żyć bardziej harmonijnie, w zgodzie ze sobą- słuchając głosu swojego serca.

Magdalena Palmowska Magdalena Palmowska

Ja: Na czym tak naprawdę polega praca coacha? Jest to w ostatnich latach zawód, o którym często się słyszy, ale niewiele osób ma o nim właściwe wyobrażenia…

MP: Bardzo wiele zależy od tego jak sam coach się ukierunkuje. W Polsce niewiele osób wie tak naprawdę, że coaching opiera się głównie na głębokiej rozmowie bazującej na otwierających pytaniach.  Pozwalają one Klientowi znaleźć swój cel, a później realizować go w zgodzie z własnymi wartościami, talentami. Uświadomić sobie, które przekonania mu nie służą, zbudować bardziej wzmacniające. Tymczasem bardzo często coaching mylony jest z mowami motywacyjnymi w stylu: „Jesteś zwycięzcą”. Oczywiście trochę przesadzam, ale nierzadko można się spotkać z takim lekceważącym podejściem do zawodu. Bardzo wiele zależy także od tego, jakie coach ma podstawy, jakich narzędzi używa. Ja w swojej pracy mocno opieram się również na swoim wykształceniu pedagogicznym oraz z zakresu komunikacji społecznej – są to elementy, które traktuję wspierająco. Przez cały czas staram się dokształcać, dużo czytam, testuję nowe narzędzia (jest wiele gier coachingowych, kart, dodatkowo także testy np. Gallupa poszerzające perspektywę Klienta). A na czym polega praca? Z samym Klientem ustalamy najpierw reguły naszego kontraktu. Podstawowe zasady współpracy takie jak np. poufność, wsparcie coacha na każdym etapie realizacji celu przez Klienta itd. Ustalamy długość procesu, częstotliwość spotkań. Następnie zaczynamy proces, w którym Klient przy moim wsparciu zaczyna analizować swoją sytuację, zasoby i cel lub cele, które chciałby zrealizować. I kroczek po kroczku w kierunku celu zmierzamy. Długo by opowiadać- każdy proces jest nieco inny.

Ja: Czyli w skrócie mówiąc- pomagasz innym osobom osiągać zamierzone cele. Biorąc na przykład mnie i mojego bloga, którego chciałabym rozwinąć- od czego zaczęłabyś ze mną pracę? Jakie zadałabyś mi pytania na jej wstępie?

MP: W dużym skrócie można to tak ująć. Bardzo często jest to też praca nad kształtowaniem nowych nawyków, które będą dla danej osoby korzystne. Na przykład wprowadzenie regularnej aktywności fizycznej. A także praca nad wzmacnianiem poczucia własnej wartości, które jest kluczowe przy realizacji własnych zamierzeń. Biorąc pod uwagę Ciebie i Twojego bloga – zapytałabym na pewno na początek o podstawowe kwestie – musiałabym Cię lepiej poznać. Temu służy zwykle sesja wstępna, na której często robimy „koło życia” i wspólnie z Klientem przyglądamy się, z jakich życiowych obszarów jest zadowolony, a gdzie chciałaby ukierunkować energię i coś zmienić. Wracając do Ciebie – co da Ci rozwinięcie bloga? Jak wpłynie na Twoje życie? Jak ważny jest dla Ciebie blog i od jak dawna nad nim pracujesz? Czy masz strategię czy działasz intuicyjnie? Jakie są Twoje największe wyzwania dotyczące prowadzenia bloga? Z jakimi trudnościami się mierzysz? Musiałybyśmy wyjść od takiej bazy, żeby później skupić się na szczegółach.

Ja: Nad wieloma z tych kwestii nigdy się nie zastanawiałam- myślę, że taka współpraca mogłaby być pewnego dnia bardzo interesująca… Ale przechodząc do kolejnej kwestii- czy łatwo jest w pracy coacha o pozyskanie nowych klientów? Czy można liczyć na stałe zarobki, czy są jednak wyraźnie lepsze i wyraźnie gorsze miesiące?

MP: Serdecznie zapraszam Cię do współpracy. Czy pozyskiwanie Klientów jest łatwe? Na pewno nie – jest to ogromne wyzwanie i nie każdy by się w takiej pracy odnalazł. Przydają się predyspozycje takie jak ambicja, wytrwałość i przede wszystkim cierpliwość. Przyznaję, że dla mnie to także pewnego rodzaju test – czy wytrwam robiąc to, co sprawia mi ogromną satysfakcję, czy się nie poddam… Moja firma działa od sierpnia i odnotowuję comiesięczną tendencję wzrostową – czyli mam coraz więcej Klientów, a zarobki wzrastają. Do stabilizacji jednak jeszcze sporo brakuje, a opłacanie ZUS-u i rachunków bywa bolesne. Ale działam w zgodzie z moimi pomysłami i wydaje mi się, że to się sprawdza. W styczniu dodatkowo będę także prowadzić warsztaty rozwojowe dla Kobiet. Dużo energii włożyłam także w napisanie książki, którą wydaję przy wsparciu redaktorsko – korektorsko – recenzenckim wspaniałych Dziewczyn. Książka może być kolejnym elementem obok bloga, który pozwoli moim potencjalnym Klientom poznać mnie lepiej – zanim zdecydują się na współpracę coachingową. Na pewno jeśli ktoś chce być coachem- freelancerem jak ja – musi pomyśleć o działaniach wspierających swój biznes. W przyszłości planuję także tworzyć inne infoprodukty, które będą dodatkowym elementem działalności np. wideokursy. Gorsze miesiące to z pewnością okres wakacyjny, gdy ludzie chcą odpocząć, a nie zajmować się pracą nad sobą. Choć wówczas można na przykład zorganizować warsztaty w plenerze.

Ja: Twoja książka jest kolejnym tematem, który chciałam chociaż krótko poruszyć- opowiedz nam coś o niej. Jaki nosi tytuł, dla kogo jest przeznaczona i gdzie będzie można ją kupić?

MP: Dziękuję za to pytanie!!! Jestem bardzo podekscytowana tym, że to się dzieje naprawdę i że już niedługo ludzie będą mogli przeczytać „Zdrową Nadzieję”. Jest to książka, którą napisałam, żeby dać ludziom tytułową nadzieję. Na pewno jest przeznaczona dla osób, które szukają inspiracji, żeby żyć bardziej po swojemu. Opisuję w niej między innymi swoje trudne doświadczenie choroby, które skłoniło mnie do zatrzymania się w pędzie życia i skoncentrowania się w nim na tym, co dla mnie naprawdę ważne. Nie dla nauczycielki w piątej klasie, która wpoiła mi jakieś przekonanie o świecie, nie dla sąsiadki, która ma jakieś poglądy na życie, ale dla mnie. To książka o zdrowieniu fizycznym, ale i emocjonalnym. O poszukiwaniu siebie, odgruzowywaniu swoich wartości. Cieszeniu się z małych rzeczy. Docenianiu życia i siebie. Wzmacnianiu poczucia własnej wartości. Uważności na to, co mamy i budowaniu wiary, że bardzo wiele zależy od nas. Opisuję w niej także metody naturalnego leczenia boreliozy (ziołolecznictwo, homeopatia, dieta warzywno- owocowa doktor Dąbrowskiej), ale także aktywności wspierające, takie jak między innymi bieganie oraz Calligraphy Health System. Książkę można już zamawiać w procesie przedsprzedaży na mojej stronie http://coachingserca.pl/zdrowanadzieja/.

Ja: Na pewno jest to bardzo ciekawa pozycja. Ponieważ jednak w serii musimy skupić się przede wszystkim na temacie pracy- powiedz, jak można zostać coachem? Wiem, że istnieją najróżniejsze kursy w tym kierunku. Które są jednak sensowne, które mniej i jak się w ogóle za to zabrać?

MP: Mnie do pracy z ludźmi ciągnęło zawsze, ale musiałam sama wiele przepracować, żeby zacząć o tym myśleć. Wzmocnić się wewnętrznie, uwierzyć w siebie. I jednym z etapów było spotkanie właśnie z coachingiem. Sama korzystałam z tej metody pracy jako klientka, bardzo mi się spodobało, zobaczyłam jak ogromną moc ma taka wspierająca, otwierająca rozmowa z drugim człowiekiem. Zrobiłam miesięczne szkolenie online, żeby w ogóle posmakować, zobaczyć z czym to się je. Później uznałam, że to dla mnie strzał w dziesiątkę, więc zapisałam się na Akredytowany Kurs Power of Coaching ACSTH, na który jeżdziłam do Warszawy (prowadzony przez Iwonę Kubiak i Kaję Kozłowską – serdecznie polecam!). Kurs polega w dużej mierze już na praktykowaniu coachingu, więc uczysz się narzędzi, praktykujesz pod okiem doświadczonych mentorek. Później są obowiązkowe godziny do przetrenowania z Klientami bezpłatnie, mentoringi z doświadczonymi coachami, a dopiero później można zacząć pracować. Jest jeszcze egzamin na akredytację. Ścieżka o której piszę – to droga w ramach ICF (International Coach Federation) – jest to największa i najbardziej popularna organizacja coachingowa, która zrzesza coachów w Polsce. Kursy są wprawdzie bardzo drogie, to koszt kilku tysięcy złotych, ale można się starać o dofinansowanie – mi się udało i po części koszty kursu pokryłam z funduszy unijnych. Jednak w związku z tym byłam zobligowana do założenia działalności gospodarczej – po 3 miesiącach od zakończenia szkoleń. Tak zrobiłam i nie żałuję!

Ja: To również bardzo cenna informacja- że niewystarczające środki finansowe niekoniecznie muszą tu być przeszkodą. Widać, że uwielbiasz swoją pracę i chętnie o niej opowiadasz. Czy jest jednak coś, co Ci w niej przeszkadza, czego nie lubisz, lub co sprawia Ci trudności?

MP: Oczywiście – jak każdy mam swoje słabe strony, w pracy również. To, co dla mnie jest podstawową wartością – wolność jest zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem w pracy coacha freelancera. Cieszę się i jestem wdzięczna, że mogę samodzielnie wszystkie aspekty swojej pracy zaplanować, ale równocześnie bywa to trudne. Czuję czasem presję, że wszystkie elementy biznesu są na mojej głowie. Że nikt mi nie powie, co, kiedy i gdzie – muszę to sama ustalić. Czasem godziny pracy rozciągają się zbyt mocno. Bywa, że mam momenty zwątpienia i pytam siebie – czy faktycznie dam sobie dalej radę. Ale na szczęście to szybko mija i po udanej sesji z Klientem czuję, że wszelkie niedogodności, czy kwestie za którymi aż tak bardzo nie przepadam (ogarnianie papierów, czynności bardziej mechaniczne, które także trzeba wykonywać, żmudne planowanie wpisów etc.) są po prostu elementem życia. Zmagam się często z podobnymi problemami, co moi Klienci. I często powtarzam, że nie sztuką jest nie mieć problemów – każdy je ma, ale sztuką jest wstawać za każdym razem po porażce i robić swoje. To co naprawdę nam w duszy gra.

Ja: Dość mocno się rozgadałyśmy, myślę więc, że czas powoli zbliżać się do końca. Czy jest jeszcze coś, co dodałabyś od siebie?

MP: Masz rację, trochę popłynęłyśmy… Od siebie dodałabym, że jeśli ktoś z Twoich Czytelników myśli o pracy coacha, czuje, że byłoby to zajęcie odpowiednie dla niego – z całego serca trzymam kciuki. To potrzebny zawód i, wbrew obiegowym opiniom, coraz więcej osób (także w Polsce) korzysta z takiej formy rozwoju osobistego i odnosi dzięki temu swoje małe i większe sukcesy. Ta praca wymaga dużo kreatywności, wiary w siebie i cierpliwości – ale daje spełnienie. A przy odpowiedniej strategii – również można z niej żyć.  Warto jednak na początku samemu spróbować coachingu w charakterze Klienta – dzięki temu poznamy swoje mocne strony, wartości, talenty – i będziemy mogli z większą pewnością odpowiedzieć sobie na pytanie – czy to ścieżka dla mnie.

Ja: Dziękuję Ci za rozmowę i wszystkie cenne rady i wskazówki!

MP: Ja również bardzo Ci dziękuję za świetne pytania!


Zapraszam do odwiedzenia Magdaleny na jej blogu, Facebooku, a także dołączenia do jej grupy! Jeśli i Ty chciałbyś mi opowiedzieć o swojej pracy, zapraszam do kontaktu mailowego: pannakwiatkowska@o2.pl lub przez wiadomość na fanpage’u.