O tym, jak praca pomogła mi w studiowaniu

Witaj!

Już bardzo dawno mnie tu nie było. Przeszłam poważny kryzys twórczy, byłam nawet (co być może wiesz, jeśli obserwujesz mnie na Facebooku) na etapie usuwania bloga. Szczęśliwie jednak dałam się przekonać mojemu chłopakowi, że warto mimo wszystko przedłużyć hosting, więc dzisiaj mam szansę podzielić się z Tobą moimi ostatnimi przemyśleniami. A chciałabym Ci opowiedzieć o tym, jak praca pomogła mi w studiowaniu.

Nowa praca

W lutym tego roku rozpoczęłam swoją pierwszą pracę w branży IT (tak, wiem- nawet tym faktem nie podzieliłam się na blogu…). Oficjalnie jestem zatrudniona jako testerka oprogramowania, jednak w praktyce często przejmuję drobne zadania innego rodzaju- programowanie i wprowadzanie drobnych zmian w kodzie naszej aplikacji, opieka nad sprzętem, czasem dokumentowanie danych wszelkiego rodzaju.  Niby nic wymagającego  posiadania jakiejś wielkiej wiedzy specjalistycznej, ale… No właśnie, z samych zajęć na uczelni takiej zwyczajnie się nie wyniesie.

Studia

Na studiach człowiek uczęszcza na  całą masę przedmiotów różnego rodzaju- jednych bardziej, innych mniej praktycznych. Wydawałoby się, że przekazywana jest nam ogromna ilość informacji, która powinna wystarczyć do rozpoczęcia pracy w zawodzie. Tyle, że problem polega na tym, że dopóki nie pracowałam w IT, bardzo często nie widziałam praktycznych zastosowań materiału, którego się uczyłam. Na wykładach bardzo szybko zaczynałam się nudzić, lub zrezygnowana wyłączałam w momencie, gdy dopadało mnie poczucie, że przestaję rozumieć, o czym mówi wykładowca. Przygotowania do egzaminów były drogą przez mękę, bo często oznaczały zwykłe wkuwanie na pamięć (którego notabene chciałam uniknąć wybierając ścisły kierunek).

Jak jedno wpłynęło na drugie?

Wiele zmieniło się na przestrzeni właśnie ostatnich kilku miesięcy. Mimo, że nadal nie należę do osób często bywających na zajęciach, gdy już się na nich znajdę, jest mi o wiele łatwiej się skoncentrować. Pracując w firmie IT, nawet, jeśli sama nie przejmuję bardziej odpowiedzialnych zadań, słyszę, o czym rozmawiają inni, obserwuję. Mimochodem sporo się w tym krótkim okresie zdążyłam nauczyć. Dzięki temu, że mam teraz jakieś tam „praktyczne zaplecze”, znacznie łatwiej mi zrozumieć kontekst zagadnień omawianych na zajęciach. Dużo więcej rozumiem od razu, a nawet, jeśli nie- często przynajmniej wiem, po co to, o czym akurat mówimy jest komukolwiek potrzebne.

Do czego zmierzam? Akurat trwa okres rekrutacji na uczelniach- wkrótce pojawi się tam kolejny rocznik studentów. Moja rada dla każdego- poszukaj możliwości praktyk, lub pracy w zawodzie tak szybko, jak tylko to możliwe. Ułatwi Ci to zarówno start po uzyskaniu dyplomu, jak i sam proces studiowania. Uwierz mi na słowo 🙂

A Ty? Masz podobne do moich doświadczenia? A może kompletnie nie zgadzasz się z moimi obserwacjami?