Zaburzenia odżywiania- problem bardziej powszechny, niż się wydaje

Biorąc pod uwagę moją częstotliwość pisania w ostatnich miesiącach, nowy post jest pewnie niemałym zaskoczeniem. Cóż- chyba powróciła mi wena do prowadzenia bloga i znów mam w zanadrzu kilka pomysłów na nowe tematy. A tymczasem dziś znów powrót do moich „korzeni”- czyli o zaburzeniach odżywiania. Bo choć już od dawna wiedziałam, że nie jest to problem niszowy, w ostatnich tygodniach tak naprawdę dotarło do mnie, jak wielu osób on dotyczy, choć nawet nie są one tego często świadome…

Otóż należę do pewnej sporej fejsbukowej grupy dotyczącej zdrowego odżywiania się i aktywności fizycznej. Czytam wypowiedzi kobiet do niej należących i często są one naprawdę niepokojące:

  • „Od wczoraj jestem chora i nie byłam na treningu. Mam straszne wyrzuty sumienia…”- czy gdyby chodziło o zajęcia z, powiedzmy, śpiewu, nazwałabyś to wyrzutami sumienia? Nie, co najwyżej byłoby ci przykro, że nie możesz tym razem na nie pójść.
  • „Zawaliłam, zjadłam dziś batona. Jutro cały dzień tylko woda.”- typowe myśli anorektyczno-bulimiczne.
  • „Na mojej diecie muszę zjadać 114 g białka dziennie i 1699 kcal.”- A 112 g i 1715 kcal to już zbrodnia?
  • „Wczoraj wieczorem ważyłam 86,7 kg, a dzisiaj już 87,1 kg. Zważę się jeszcze wieczorem, ale jestem załamana i czuję, że wszystko na marne.”- Kobieto, po jakiego grzyba ważysz się dwa razy na dobę i przejmujesz się wahaniami rzędu 0,5 kg?! Cóż… Też tak robiłam- w swoim najgorszym głodówkowym okresie.

To tak tylko kilka z wielu przykładów niepokojących wypowiedzi. I nie- serio, nie czepiam się. Bo takie zdania może i wydają się niepozorne i niegroźne, ale tak naprawdę są sygnałem, że coś już jest nie tak. Dlatego za każdym razem czuję się wręcz w obowiązku skomentowania takiego postu i zwrócenia autorce uwagi, że jej myśli idą zdecydowania w niewłaściwym kierunku. Być może w niektórych przypadkach i jestem przewrażliwiona, ale z drugiej strony, czy nie lepiej, że raz „przyczepię się” na wyrost, niż jakbym nie mówiła nic i nie dawała takim osobom do myślenia? Pierwsze objawy zaburzeń odżywiania są niepozorne, zwłaszcza w świecie kultu ciała i „fit terroru”, gdzie łatwo je przeoczyć i obudzić się dopiero, gdy jest się już w zaawansowanym stadium choroby i o wiele cieżej o powrót na „właściwą drogę”…

Źródło obrazka:
http://healthlifeplus.com/wp-content/uploads/2016/09/1441275349035.jpg