Zniszczone włosy- jak je uratować?

Sama nie wierzę w to, że właśnie piszę post urodowy, ale stało się! Postanowiłam dziś opowiedzieć o tym, jak doprowadziłam do porządku swoje zniszczone włosy. Wielokrotne rozjaśnianie, a potem chemiczne farbowanie i nadużywanie lakieru do włosów, jak nietrudno się domyślić, nie pozostało dla nich obojętne. Stały się ekstremalnie suche i zaczęły wypadać w coraz większych ilościach. A że w krótkich fryzurach mi zupełnie nie do twarzy, postanowiłam podjąć próbę ich ratunku…

Cud, że te włosy nadal żyją 😃 2013- 2016 #hair #hairrevolution #changes #haircolor #blonde #redhair #blackhair

A post shared by Zuzanna Kwiatkowska (@panna_kwiatkowska) on

1. Olejowanie

Jedną z pierwszych rzeczy. które zaczęłam robić jeszcze w czasach, gdy moje włosy były mocno rozjaśnione do koloru platynowego, było olejowanie ich wieczorem przed pójściem spać. Eksperymentowałam z różnymi olejami, ale chyba najbardziej służył mi ten z orzechów makademia. Jeśli chcesz wiedzieć, jak dobrać olej do rodzaju Twoich włosów, zajrzyj tutaj. Początkowo praktykowałam to prawie codziennie, z czasem przestała istnieć taka potrzeba. Ostatnimi czasy w zupełności wystarcza mi jeden raz w tygodniu.

2. Maseczki

Oprócz olejów, zaczęłam też regularnie używać maseczek do włosów. W okresie, gdy były one jeszcze mocno zniszczone, łączyłam te dwie formy pielęgnacji w następujący sposób:

  • Na noc nakładałam na głowę olejek
  • Rano, po wstaniu z łóżka- maseczkę, którą zostawiałam na włosach minimum pół godziny
  • Następnie szłam je normalnie umyć

Obecnie stosuję maseczki w sposób zgodny z ich „instrukcją”- to znaczy podczas mycia włosów około dwóch razy tygodniowo. Pierwsze długotrwałe efekty olejowania i używania maseczek zauważyłam już po 2-3 tygodniach. Jeśli miałabym Ci polecić dwa produkty z tej kategorii w dobrej cenie, byłyby to:

OH! my sexy hair- dostępna w Rossmannie

Źródło obrazka:
http://zmojejstronylustra.blogspot.de/2017/05/oh-my-sexy-hair-be-8th-wonder.html

Total Keratin Complex- dostępna w Hebe

zniszczone włosy- maseczka
Źródło obrazka:
http://zpamietnikakatarzyny.blogspot.de/2015/10/biedronkowy-up-maska-total-keratin.html

3. Szampony

W ostatnim czasie przestawiłam się też na nieco lepszej jakości szampony o bardziej naturalnym składzie. Szczerze mówiąc tu namacalnej różnicy nie zauważyłam, ale na pewno przy mojej dużej częstotliwości mycia włosów im mniej chemii w nie wcieram, tym lepiej.

4. Henna

Zamiana farb chemicznych na zioła była chyba najlepszą włosową decyzją mojego życia. Mówię serio. Od kiedy zaczęłam farbować włosy henną, stały się one mocniejsze, prawie przestały wypadać, a kolory, które da się osiągnąć dzięki odpowiedniej czystości ziół i przestrzeganiu „receptury”  ich przygotowania są niesamowicie trwałe i intensywne. Swoją wiedzę na ten temat zawdzięczam Justynie z bloga Miksologia, do której koniecznie powinnaś zajrzeć, jeśli jesteś zainteresowana tą metodą koloryzacji. Prawdą jest, że hennowanie zajmuje dużo więcej czasu, niż zwykłe farbowanie, ale moim zdaniem naprawdę warto!

5. Drożdże

Ostatni punkt wypróbowuję dopiero od tygodnia, więc trudno mi jeszcze powiedzieć, jakie przyniesie efekty. Relacje innych na temat terapii drożdżami zachęciły mnie jednak do tego by samemu ją rozpocząć. Na czym ona polega? Codziennie pijemy napój przygotowany z pół kostki świeżych drożdży zalanych wrzątkiem i odstawionych do ostygnięcia. Robimy tak przez okres 1-3 miesięcy, następnie minimum kilka tygodni przerwy. Zdaniem prawie wszystkich ludzi smak jest obrzydliwy i trudno tą mieszankę przełknąć, jednak ja jak zwykle jestem jakimś wyjątkiem, bo mi przypadł do gustu…

Tak na chwilę obecną prezentują się moje włosy- jak widać udało się je ze stanu, gdzie większość chwyciłaby za nożyczki doprowadzić do czegoś wyglądającego całkiem przyzwoicie:
zniszczone włosy- przemiana

A jakie są Twoje sposoby na pielęgnację?